Fajny Czytelnik to Czytelnik oddający regularnie – jeżeli może – krew.

Fajny Czytelnik to Czytelnik oddający regularnie – jeżeli może – krew.

Nie obawiaj się. Jeżeli nie możesz oddawać krwi, bo jesteś drobniutką blondynką z lokami ważącą mniej niż 50kg, napakowanym koksem mdlejącym od igieł czy też dlatego, że nie masz skończonych 18 lat, ciągle Cię lubię. Spróbowaliście oddać krew, ale z przyczyn nie do końca od Was zależnych się nie udało.

Jesteście fajni.

Co innego ci Czytelnicy, którzy mogą krew oddać, a nie oddają. Choć prawda jest bolesna, musimy sobie powiedzieć to wprost:

Nie jesteście fajni.

Przykro mi. Decydujecie się na to z własnej woli. Dać się dziabnąć w żyłę raz na:

  1. 8 tygodni – w przypadku mężczyzn
  2. 8 tygodni i nie więcej niż 4 razy w ciągu roku – w przypadku kobiet

To żaden problem. Powiecie: ależ panie doktorze, panie Anthony, Antek, panie ministrze, no prosimy Cię! Przecież my pracujemy! Nie możemy ot, tak po prostu, bez zwolnienia nie przyjść do pracy! Mieszkamy daleko, do pracy dojeżdżamy! Gdzie auto zostawić? A jak już przyjedziemy specjalnie, to kogo w tych trudnych czasach stać na paliwo? Nikt nam nie zwróci!

Wiesz, na czym polega problem z krwią, Czytelniku?

Na tym, że krew to towar deficytowy.

Dlatego krwiodawstwo jest tak pomyślane, by kwestia oddania krwi przez krwiodawcę, jeżeli tylko pozwala mu na to zdrowie, zależała tylko od niego. Wiadomo, że ludzie mają auta i że przyjeżdżają nimi oddać krew. Z tego powodu przed stacjami krwiodawstwa dostępne są parkingi. Można na nich zostawić auto na całą dobę. Jeżeli przyjeżdżacie z rejonu, a w okolicy nie ma nigdzie bliżej stacji krwiodawstwa, możecie poprosić o zwrot kosztów poniesionych na przyjazd do stacji. Kwota jest określana na podstawie odległości od Waszego miejsca zameldowania do stacji krwiodawstwa. Po oddaniu krwi można uzyskać zwolnienie z pracy, zatem nic nie stanowi na przeszkodzie, by raz na osiem tygodni zrobić sobie dłuższy weekend.

I przygryzać w jego trakcie czekoladę.

Bo oto krwiodawstwo, oprócz poczucia dobrze spełnionego obowiązku, ma swoje plusy. Nie tylko dostajemy kolejny, motywujący wpis do legitymacji krwiodawcy. Nie tylko przybliżamy się o krok bliżej do zdobycia odznaki zasłużonego honorowego krwiodawcy i nie tylko w trakcie pobytu w centrum krwiodawstwa możemy się napić malinowego soczku i wody z dystrybutora. Oprócz tego otrzymujemy całą paczkę czekolad! Gorzkie, mleczne i kokosowe (najlepsze na świecie), do wyboru, do koloru. Nie wiem, kto jest w stanie zjeść całą paczkę w 8 tygodni, te czekolady walają się u mnie po wszystkich kątach. Świetnie nadają się do ciast. Niestety, moje możliwości ciastotwórcze nie są zbyt duże i ciągle nad nimi pracuję. Jeżeli jednak Ty nie boisz się utytłać łokci w czekoladzie – gwarantuję, że będziesz mieć w czym je tytłać, Czytelniku.

Jest też i bułka, i Grzesiek.

Bo trzeba się najeść przed oddaniem. To tak na wypadek, gdybyś, Czytelniku, zapomniał, jakie śniadanie trzeba zjeść przed oddaniem krwi. Musi ono spełniać bardzo restrykcyjne wymagania:

  1. Musi być pyszne. Przecież nie będziesz jadł czegoś, czego nie lubisz. Polecam kanapkę z miodem.
  2. Musi być lekkie. Objadasz się tłustościami na co dzień – oczywiście oprócz Dnia Niesłodycza – więc ten jeden raz możesz nie wszamać rano bochenka chleba. Jedna czy dwie kanapki z miodem wystarczą.

Dobrze się składa, że lubisz kanapki z miodem, bo właśnie taką sugestię usłyszysz od pani pielęgniarki. Śniadanie śniadaniem, ale idziesz oddać krew, nie cukier. Musimy więc mieć dużo krwi i musimy mieć ją w takim stanie, by chciała lecieć – czyli nie może być zbyt gęsta. Krew ma bowiem 11 minut, by zapełnić 450mililitrowy zbiornik, który widzisz na zdjęciu. Dlatego na dzień przed oddaniem powinieneś dużo pić. W centrum krwiodawstwo znajdziesz dystrybutory z wodą, automaty z kawą, a w trakcie samego pobierania zaoferują Ci soczek.

No dobrze. A jak tak właściwie oddaje się krew?

Najpierw trzeba się zarejestrować w okienku. To Twój pierwszy raz, dlatego jeszcze nie masz legitymacji ze zdjęciem. Dlatego musisz okazać dowód osobisty. Następnie wypełnisz ankietę. W niej zaznaczysz, że nie chorujesz na żadne straszne choroby – chorzy nie powinni oddawać krwi – a następnie przejdziesz się do lekarza, którzy po krótkim badaniu wyśle Cię na badanie krwi. Za pierwszym razem i raz do roku obligatoryjnie wykonuje się pełną morfologię, później wystarczy ukłucie w palec. Jeżeli chcesz, możesz wykonać pełną morfologię także przed pozostałymi pobraniami, ale pamiętaj, że musisz o tym powiedzieć w rejestracji. By przejść do kolejnego etapu, trzeba mieć odpowiednią morfologię:

  1. Panie hemoglobinę na poziomie >12,5, panowie – >13,5
  2. Pozostałe parametry krwi nie mogą świadczyć o toczącej się w ciele chorobie.

Następnie udajemy się do właściwego miejsca, w którym zostaniemy ukłuci i oddamy krew. Gdy już zostaniemy wyczytani i położeni na wygodnym fotelo-leżance, przyjdzie pora na ukłucie.

Które nie boli jak nie wiem.

Zasadniczo to nie boli w ogóle. Troszkę dziabnie, ale zaraz puści. W łapkę dostaniesz piłeczkę do ściskania, a jak ładnie poprosisz, to i serduszko. Ja zawsze proszę i zawszę dostaję. W międzyczasie pani pielęgniarka poda Ci soczek i pogawędzi dla zabicia czasu.

I co? Brzmi strasznie?

Share:

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *